Krok w tył

Bez obaw. Nie będziemy cofać się do jakichś zamierzchłych czasów. Spory
czas temu zrobiłam ślubną kartkę. Do której nie zdołałam zrobić pudełka.
Aż do teraz…

Sporo czasu upłynęło od momentu zrobienia karty. W końcu jednak bidulka doczekała się małego dopracowania wnętrza i pudełeczka.
Przyznam, że troszkę mi to zajęło. Niewiele zostało mi z tamtych
papierów, mimo to udało się ogarnąć ten temat. Parę tekturek,
potraktowanych to lakierem, to znów tuszem. Wycięłam kila różnych
gałązek z listkami, które razem tworzą fajną kompozycję. Przy okazji
znalazłam w szpargałach gałązkę, taką prawdziwą  i też dodałam ją do zestawu.
 Zestaw kwiatowy wykonałam z papieru wizytowego. Nic takiego. Wystarczy
dobry dziurkacz, odpowiednio ostre nożyczki, coś do pogniecenia, klej,
stempel na brzegi i cierpliwości ździebko…
Kiedy już wszystko gotowe trzeba najpierw sprawdzić na sucho jaka
kompozycja będzie najodpowiedniejsza. Gdybym to od razu kleiła było by
za późno na poprawki.
A jak już dopasowane, to tylko mocowanie pozostaje i złożenie
wieczka. Gotowe pudełka są całkiem fajne. Nie trzeba wycinać, ani kleić.
Kwestia ‘nie klejenia’ najbardziej mi w nich pasuje. W każdej chwili
można je rozłożyć i złożyć ponownie.
 Gdy już poklejone to zawsze przydaje się coś upiększyć, tak by pudełko komponowało się z kartą. Jak jedno.